I dać mu narzędzia do poradzenia sobie z tym. „Okej, jeśli czujesz, że jesteś zły, to znak, że potrzebujesz poduszki złośniczki”. Czyli dajemy mu poduszkę, którą dziecko wybrało do tarmoszenia, rzucania nią, gdy jest wściekłe. Możemy zrobić kubełek złości, gdzie dziecko będzie wrzucało podarte kartki papieru, gazety. Jeżeli rodzice uznają, że dziecko po ukończeniu 7. roku życia może samodzielnie wracać ze szkoły, muszą podpisać i dostarczyć do szkoły oświadczenie. Większość placówek publikuje gotowy wzór upoważnienia, który wystarczy wydrukować i uzupełnić. Można przynieść też własny (np. wypełniony według poniższego wzoru). Niektóre 2-latki w żłobkach są już w stanie same nałożyć rajstopki. Dziecko stanie się samodzielnie, kiedy mu na to pozwolimy oczywiście zapewniając wsparcie w razie potrzeby. Nadopiekuńczość nie pozwala dziecku rozwinąć skrzydeł. Warto więc stosować zasadę: nigdy nie rób za dziecko nic, co potrafi zrobić samo. Posty: 6. Dziecko mnie wyzywa, szantażuje, a nawet bije! Mój syn ma 18 lat. Zawsze był "normalny", ale od 3 lat jego zachowanie bardzo się pogorszyło. Traktuje mnie jakbym była jego rówieśnicą, mówiąc do mnie na "Ty". Wygląda to tak jakby walczył o to, aby zostać "przywódcą". W szkole i na podwórku zdarzają mu się bójki. Można to porównać raczej do leczenia nadciśnienia lub cukrzycy, gdy leki pomagają kontrolować objawy i obniżać ryzyko powikłań choroby. Leki w ADHD pomogą dziecku m.in. lepiej się koncentrować i dłużej pracować ale nie wpłyną na to, że nadal tych lekcji nie będzie chciało mu się odrabiać. Tematy: Przedszkole, Wakacje, zamknięte przedszkole, Rodzice. Okres wakacji przedszkola często wykorzystują jako przerwę, by przeprowadzić niezbędny remont czy dać ten czas pracownikom na Co robisz, gdy Twoje dziecko przeżywa silne emocje, a Ty czujesz, że zaraz stracisz cierpliwość? Takie pytanie podczas przygotowań do kampanii Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę „Potrafię się zatrzymać” zadaliśmy 5 doświadczonym mamom, blogerkom: Natalii (nishka.pl), Magdalenie (wymagające.pl), Joannie (matkatylkojedna.pl), Kai (moi-mili.pl) i Alicji (mataja.pl), a także tacie Nie wyrzucajcie dziecka, bo ono właśnie teraz potrzebuje waszej bliskości. Niestety, z seksu nici — trzeba dziecko przytulić i dać mu zasnąć w waszych ramionach. Dla starszego dziecka ważne są wasze poglądy na seks. Jeśli powie coś w rodzaju: „To obrzydliwe, co robiliście”, należy zaprzeczyć. „Nieprawda. Kontakt z dzieckiem – Dziecko potrzebuje kontaktu z obojgiem rodziców. Jest to prawda znana od dawien dawna. To, że rodzicom dziecka nie ułożyło się we wspólnym małżeństwie nie oznacza, że przez to któreś z nich jest gorszym rodzicem. Rodzice mają prawo i obowiązek utrzymywania kontaktów z dzieckiem. Przejście szkół w tryb zdalny sprawiło, że wielu rodziców miało okazję przekonać się, czego ich dziecko uczy się w szkole. Część zaangażowała się w proces nauczania tak bardzo, że przestała oddzielać postępy dziecka od swoich własnych. Bywa, że mocno odbija się to na nauczycielach –rodzice częściej reagują agresją qgtvbq. 7 odp. Strona 1 z 1 Odsłon wątku: 10609 23 lutego 2014 00:29 | ID: 1085503 Jak się zachować,kiedy włąsne dziecko,w przypływie wzburzenia Was wyzywa? od głupków,debikli itp... Reagować i się złościć? krzyczeć i zwracać uwagę? Czy ignorować?ale jeśli ignorować..to czy to dobrze? może dziecko w takim razie będzie dalej tak robić? Macie takie doświadczenia? 1 Alina63 Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 26-01-2010 19:21. Posty: 18946 23 lutego 2014 08:12 | ID: 1085536 Może nie od razu krzyczeć , ale reagować stanowczo . 2 Dunia Poziom: Szkolniak Zarejestrowany: 10-03-2011 17:24. Posty: 18894 23 lutego 2014 08:19 | ID: 1085541 Nie miałam takich doświadczeń. Ale trzeba działać szybko aby dziecku to nie weszło w krew wyżywanie się na rodzicach lub rodzeństwie. Ja przeczekałabym wybuch złości i wyzwisk a potem na spokojnie tłumaczyłabym niewłaściowość takiego zachowania. A potem za każdym razem wychodziłabym z pokoju gdy zacznie wyzywać. Nigdy ale to nigdy nie krzyczałabym i wyzywała. Bo to tylko utwierdziłoby dziecko w przekonanie, że tak wolno i ktoś się takiego zachowania wystraszy. 23 lutego 2014 11:49 | ID: 1085607 nie,no wyzywanie dziecka stanowczo odpada 4 oliwka Poziom: Dzierlatka Zarejestrowany: 19-04-2008 00:57. Posty: 161880 23 lutego 2014 12:11 | ID: 1085618 Nie zdarzyło się to w naszej rodzinie... trudno wyczuć jakby człowiek na tą sytuację zareagował... 5 Sonia Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 06-01-2010 16:15. Posty: 112846 23 lutego 2014 12:45 | ID: 1085641 Ja bym chyba najpierw ochłonęła, a poetm zareagowała. I to dość ostro, łącznie z daniem kary- np zakaz komputera. 6 Stokrotka Poziom: Pełnoletnia Zarejestrowany: 28-04-2009 15:58. Posty: 66128 23 lutego 2014 12:47 | ID: 1085643 Dunia (2014-02-23 08:19:10) Nie miałam takich doświadczeń. Ale trzeba działać szybko aby dziecku to nie weszło w krew wyżywanie się na rodzicach lub rodzeństwie. Ja przeczekałabym wybuch złości i wyzwisk a potem na spokojnie tłumaczyłabym niewłaściowość takiego zachowania. A potem za każdym razem wychodziłabym z pokoju gdy zacznie wyzywać. Nigdy ale to nigdy nie krzyczałabym i wyzywała. Bo to tylko utwierdziłoby dziecko w przekonanie, że tak wolno i ktoś się takiego zachowania wystraszy. Dokładnie chyba też bym tak zrobiła. 7 waszka123 Zarejestrowany: 23-05-2018 16:12. Posty: 2 23 maja 2018 20:23 | ID: 1421004 Dzień dobry, Sytuacja, w której się Pani znalazła nie należy do łatwych. Dziecko nie zdaje sobie sprawy ze znaczenia słów, których używa. Na początku proszę spróbować nie reagować na wulgaryzmy dziecka. Następnie powinna Pani wyjaśnić dziecku, że to brzydkie słowa, które mogą skrzywdzić drugą osobę. Radziłabym obserwować w jakich sytuacjach dziecko zaczyna używać wulgaryzmów. Jeżeli chłopiec zobaczy, że nie wywołuje to u dorosłych żadnej reakcji to znaczy nikt się nie śmieje, nie złości ani nikt nie zwraca mu uwagi, nie upomina go i nie karze przestanie ono być dla niego atrakcyjne. Proszę również pamiętać, że to Pani jest rodzicem i Pani rządzi w domu, nie syn. Jeżeli w domu nie będzie wyznaczonych jasnych granic, a dziecko będzie traktowane zbyt pobłażliwie, syn będzie czuł, że ma przewagę i miał przekonanie, że w tym domu panują te reguły, które on akceptuje. Dzieci świetnie potrafią wyczuć jakim zachowaniem najskuteczniej spowodują, że ich rodzice stracą pewność siebie a oni tymczasem odniosą korzyści. W tej sytuacji powinna być Pani konsekwentna za swoje czyny. Polecam książkę do poszerzenia wiedzy pt. „Rodzicielstwo przez zabawę. Nowe podejście do Wychowania” Lewance J. Cohen. Dzięki tej książce pozna Pani zabawy, które pozwolą rozładować negatywne emocje, a także nauczą dziecko właściwego postępowania. Kiedy dzieci zrywają relacje z rodzicami może to mieć swoje uzasadnienie: przemoc, używki, brak wartości… Jednak nie zawsze jest to regułą. Musimy założyć, że są też dzieci, które po prostu działają dzieci zrywają relacje z rodzicami, rodzice nie zawsze widzą ku temu powody. Oczywistym jest, że nikt nie jest doskonały. Są ojcowie i matki, którzy bez wątpienia nie zasługują na miłość swoich dzieci. Jednak są też dzieci, które bez żadnego usprawiedliwienia postanawiają spalić za sobą mosty, odciąć się od przeszłości i pozostawić bolesną ciszę w oszołomionej i rozbitej rodzinie. Jest to niewątpliwie skomplikowany temat, do którego możemy podejść na różne sposoby. Chociaż nie dysponujemy danymi statystycznymi dotyczących liczby rodzin, w których rodzice i dzieci żyją w separacji, to należy zauważyć, że w praktyce klinicznej jest to jeden z najczęstszych problemów. Bycie ojcem lub matką jest trudne. Podobnie jest z byciem dzieckiem. Z drugiej strony jest pewien czynnik, o którym nie powinniśmy zapominać. W literaturze popularnej często spotykamy się z wizerunkiem toksycznych matek, autorytarnych ojców i dysfunkcyjnych rodzin, w których rodzą się nieszczęśliwe dzieci. Jest to rzeczywistość, której istnieniu nie możemy zaprzeczyć. Co więcej, zdarza się częściej niż mogłoby się nam wydawać. Jednak jednym z przypadków, o którym nie mówi się zbyt wiele są dzieci, które z dnia na dzień przestają mieć kontakt z rodzicami. Co więcej w niektórych rodzinach mamy do czynienia z dorosłym potomstwem, która ma negatywne i wyniszczające rodzinę nastawienie. Czasami oczywiście może się za tym kryć jakieś zaburzenie psychiczne, ale nie dzieje się tak w 100% przypadków. Jest to problem, z którym boryka się wielu rodziców nawet w bardzo zaawansowanym wieku. „Roztropny ojciec to ten, który zna swojego syna”. -William Szekspir- Czemu dzieci zrywają relacje z rodzicami? Aby wyjaśnić powód, dla którego dzieci zrywają relacje z rodzicami, musimy pamiętać, że często ma na to wpływ kontekst kulturowy i społeczny. Jeśli porównamy na przykład model anglosaski z japońskim zobaczymy, jak wartości kulturowe dotyczące rodziny bardzo się od siebie różnią. Kontekst ma w tym przypadku duże znaczenie, ale należy także zapominać o osobowości i wewnętrznej dynamice każdej rodziny. Badania, takie jak te opublikowane przez The Journals of Gerontology przez dr. Glenna Deane’a i Glenna Spitza pokazują nam coś bardzo interesującego. Decyzja o zerwaniu relacji z rodzicami często jest uwarunkowana wieloma zmiennymi. Nie ma jednoznacznych predyktorów, ponieważ czasami należy również wziąć pod uwagę wpływ partnera lub relacje między rodzeństwem. Możemy jednak zacząć od dwóch jasnych i oczywistych faktów. Pierwszy to ten że dystans między rodzicami i dziećmi wynika ze złożonych relacji między nimi. Druga kwestia dotyczy osobowości dzieci lub okoliczności, w jakich się znajdują. Zobaczmy poniższe dane. Znaczenie rodzicielstwa i problematyczne środowisko Kiedy myślimy o powodach, dla których dzieci zrywają relacje z rodzicami, niewątpliwie musimy tutaj pamiętać o ciężarze przeszłości. Znajdziemy w niej dystans, upokorzenie, brak wsparcia, krytykę lub autorytaryzm. Dlatego kiedy rozmawiamy z tymi dorosłymi już dziećmi, aby zrozumieć powód zdystansowania się od rodziców, możemy znaleźć następujące powody. Twierdzą, że ich rodzice (lub jeden z nich) nie byli dobrymi rodzicami. Traumatyczne rany, które cały czas tkwią w ich wnętrzu uniemożliwiają im pojednanie. Dystans jest często ucieczką. Często istnieje wyraźna różnica między wartościami jednych i drugich. Jednak to samo w sobie nie jest powodem do całkowitego zerwania kontaktu. Jednakże, gdy rodzice nie szanują pomysłów lub sposobu życia dzieci i wprowadzają sankcje, krytykują i robią ciągłe wyrzuty ich potomstwo może zdecydować się na bardziej drastyczne wyjście. Dzieci, które nie kochają swoich rodziców – milczenie niezrozumienia Są synowie i córki, którzy w pewnym momencie życia postanawiają odciąć się od rodziców. To milczenie powoduje udrękę i niezrozumienie rodziców, którzy nie do końca rozumieją zaistniałą sytuację. Jednak ta decyzja nie przychodzi z dnia na dzień. Często mamy do czynienia z długą listą problemów, gdzie odejście było wyborem rozważanym od dawna. Przeanalizujmy poniżej, jakie dokładnie mogą być tego przyczyny. Kwestia osobowości. Są ludzie z problematycznymi zachowaniami, którzy decydują się na zakończenie relacji z rodzicami. Jednak dane pokazują, że nie jest to decyzja na całe życie. Problemy psychologiczne lub uzależnienia. Te dwa przypadki są bardzo ważne i zawsze należy brać je pod uwagę. Często dzieci decydują się opuścić dom rodzinny lub przestać komunikować się z rodzicami z powodu spożywania pewnych substancji lub występowania zaburzeń psychicznych. Żale z przeszłości. Innym czynnikiem są te wydarzenia, które czasami wyznaczają dystans między członkami rodziny. Problemy finansowe, problemy między rodzeństwem, kłótnie i nieporozumienia lub poczucie, że w określonym momencie dziecko nie otrzymało od rodziców wsparcia, jakiego oczekiwało mogą wyznaczyć dystans nie do pokonania. Relacje z partnerem. Jest to niewątpliwie kolejny element, który musimy wziąć pod uwagę. Czasami dzieci wchodzą w związki, przez które odsuwają się od swojej rodziny. Jest to powszechny fakt w relacjach, w których jeden członek kontroluje (i izoluje) drugiego, aby zabrać mu jakiekolwiek wsparcie emocjonalne. Co możemy zrobić, gdy dzieci zrywają relacje z rodzicami? Powody, dla których dzieci zrywają relacje z rodzicami, są, jak widzimy, bardzo zróżnicowane. Każda rzeczywistość jest wyjątkowa i każda rodzina inna. Bez wątpienia zdarzają się przypadki, w których odległość jest rozsądnym, a nawet koniecznym wyjściem dla niektórych osób (zwłaszcza, jeśli współżycie jest źródłem problemów lub dochodzi do przemocy). Zawsze należy pamiętać, jak ważna jest komunikacja w rodzinie. Jeśli dziecko chce wprowadzić dystans w stosunku do rodziny powinno podać powody, które doprowadziły do ​​tej decyzji. Wtedy jesteśmy zmuszeni do szukania rozwiązań, aby osiągnąć porozumienie obu stron. W takich przypadkach zawsze zaleca się skorzystanie z pomocy specjalistów. Z drugiej strony, w przypadku rodziców i matek z problematycznymi dziećmi bardzo ważna jest cierpliwość. W większości przypadków dzieci wracają, aby wznowić kontakt. Są to bardzo trudne realia, które należy próbować zrozumieć indywidualnie, dokładnie i kompleksowo. To może Cię zainteresować ... Dzieci rozpoczynając naukę, nie tylko zdobywają wiedzę, ale też zaczynają budować relacje z rówieśnikami. Kiedy wszystko jest w porządku, to zwykle nie za bardzo skupiamy się na tym, jak dziecko radzi sobie w kontaktach z innymi. Zaczynamy się interesować, kiedy dzieje się coś niepokojącego, np. gdy nauczyciel informuje nas, że nasze dziecko dokucza Stasiowi czy Marysi. Co wtedy robić? Jak się zachować i zaopiekować swoim dzieckiem? Pierwszym środowiskiem, w którym dziecko doświadcza tego, jak buduje się relacje z innymi, jest rodzina. Tak naprawdę to tu nasza pociecha słyszy, jak rozmawiają ze sobą rodzice: o uczuciach, potrzebach, zachowaniach, o tym, co myślą, czego pragną. Obserwuje też, jak w rodzinie rozwiązuje się drobne nieporozumienia, jak reaguje się na różnice zdań czy większe konflikty. Patrzy, jak rodzice budują bliskość i samo po raz pierwszy jej doświadcza. Potem te doświadczenia zabiera ze sobą w świat. W szkole dochodzą do tego kontakty z rówieśnikami, które również uczą budowania relacji. To w podstawówce, a w wcześniej w przedszkolu dziecko uczy się strategii nawiązywania kontaktów z rówieśnikami np. rozmawia z nimi, pyta, czy może dołączyć do zabawy, milcząco włącza się do zabawy czy rozmowy między kolegami, narusza granice innych dzieci np. dokuczając, wyzywając. Dlaczego dziecko dokucza innym? Jako rodzice mamy przeświadczenie, że nasze duże już przecież dziecko (w końcu to już nie przedszkolak) powinno wiedzieć, że takie zachowania, jak wyzywanie innych, złośliwości, poniżanie czy ośmieszanie są krzywdzące. Musimy jednak pamiętać, że dziecko dopiero uczy się regulacji emocji i budowania relacji z rówieśnikami, szczególnie w klasach młodszych. Rozwój emocjonalny to proces długotrwały. Zachowania dzieci wynikają często z uwarunkowań czysto biologicznych związanych z niedojrzałymi strukturami płatów przedczołowych w mózgu, które są odpowiedzialne za racjonalne i logiczne myślenie, refleksję i autorefleksję, a także za regulacje emocji. Wymagamy tych umiejętności od dzieci, choć nam dorosłym często przychodzi to z wielkim trudem. To, co nazywamy szumnie dokuczaniem, może być związane z niedojrzałością emocjonalną. Różnice między dziećmi w tym obszarze mogą wynosić nawet kilka lat – u młodszych ok. 4 lata, a u nastolatków nawet 6 lat. Oznacza to, że nasz 9-latek może emocjonalnie być 5-latkiem, a nasz 15-latek, 9-latkiem. Drugim powodem może być fakt, że akurat nasze dziecko wybiera najlepszy, znany mu sposób na zaspokojenie swoich potrzeb. Porozumienie bez przemocy mówi, że „ludzie zawsze działają po to, żeby zdobyć to, czego im brakuje, a nie po to, żeby krzywdzić innych”. Może być też tak, że ostatnio coś nasze dziecko niepokoi lub smuci lub nie odnajduje się w szkole i jest to dla niego najlepszy dostępny sposób na odreagowywanie trudności. Zdarza się też, że takim działaniem dziecko próbuje wejść do określonej grupy rówieśniczej, pokazując swoją siłę. A może ma za mało uwagi czy zaangażowania i troski z naszej strony. Powodów może być dużo. Co dostaje dziecko, które dokucza innym? Jest widziane – dostaje uwagę kolegów, którzy patrzą na nie, zwykle coś do niego mówią. Czuje się dostrzegane przez nauczyciela, który zwraca mu uwagę na zachowanie. W końcu jest widziane przez rodziców, kiedy dowiadują się od nauczyciela, jak dziecko traktuje rówieśników. Dostarcza innym zabawy – dziecko wchodzi w rolę tzw. „klauna klasowego” i niektórzy śmieją się z tego, co robi, mówi. Z drugiej strony może wchodzić w rolę „bohatera klasowego”, który pokazuje swoją siłę, tak że „nikt mu nie podskoczy”. Inni liczą się z nim, a czasem i się go boją. Ma poczucie przynależności – np. do grupy rówieśniczej, w której jego koledzy podobnie się zachowują. Aby więc być częścią grupy, dostosowuje się do zasad w niej panujących, nawet kiedy nie do końca się z nimi zgadza. Ma poczucie wpływu i sprawczości – może o czymś decydować. Jest ważne i brane pod uwagę. Jak widzimy, dziecko wiele dostaje, zachowując się w ten sposób. Oczywiście nie możemy się zgadzać na żadna formę przemocy, a dokuczanie do niej należy. Należy reagować! Jak możemy reagować? Ponieważ dziecko, które dokucza niejako rekompensuje sobie swoją potrzebę bycia widzianym i usłyszanym, potrzebuje pomocy, życzliwego i autentycznego zainteresowania, a nie karania czy wyciągania konsekwencji. Tutaj „ofiarą” jest nie tylko dziecko, któremu nasza pociecha dokucza. Każde z nich potrzebuje rozmowy, podczas której dowiemy się, co dziecko przeżywa, czego chce, czego potrzebuje. Usłyszy od nas dorosłych, życzliwie i z szacunkiem, że nie ma naszej zgody na taką formę kontaktu. A potem na „zimno”, już po opadnięciu emocji, poszukajmy wspólnie innych sposobów na zaspokojenie jego potrzeb. W rozmowie z dzieckiem konieczne jest empatyczne słuchanie, bez moralizowania, pouczeń, wyciągania konsekwencji czy dawania rad. Ważne, aby dorośli uzbroili się w cierpliwość i spokojnie wysłuchali dziecka bez przerywania, bagatelizowania, krytykowania, porównywania czy deprecjonowania tego, co mówi. Dziecko potrzebuje czasu i naszej uwagi, ponieważ chce być wysłuchane i zrozumiane. Pamiętając, że dokuczanie to jedynie wierzchołek góry lodowej, dowiemy się, co się pod nim kryje, co dziecko czuje, co myśli, czego pragnie, czego potrzebuje. Empatyczne słuchanie nie skupia się na zachowaniu, a na tym, co jest pod spodem. Zachowanie naszego dziecka nie jest tu problemem, choć wiem, że trudno jest rodzicom i nauczycielom to przyjąć. Skupianie się na zachowaniu naprawdę na niewiele się zda. Jako dorośli możemy też przyjąć rolę mediatora. Warto poprosić, aby ktoś ze szkoły, najlepiej osoba bezstronna, przyjął na siebie taką rolę. Z dziećmi sprawdza się uproszczona wersja tzw. kręgów naprawczych Dominica Bartera, w której dzieci słuchają siebie nawzajem. Najpierw jedno dziecko mówi wszystko to, co chce powiedzieć, drugie dziecko słucha i następnie powtarza to, co usłyszało i zrozumiało, a potem drugie. Można też zapytać dzieci: czego by chciały w tej sytuacji? na czym im zależy? A dopiero potem należy pomyśleć wspólnie o rozwiązaniu tej sytuacji. Ważne, aby dorosły-mediator zrezygnował z roli sędziego. Nie wymierza kary, nie mówi kto jest winny, a kto nie. Dzieci nie ponoszą żadnych konsekwencji (tak wiem, że to niektórym z nas nie mieści się w głowie), a pracują nad odbudowaniem kontaktu. Ważne, aby każda ze stron miała szansę być wysłuchana i uszanowana, bo tylko wtedy możemy mówić o odbudowaniu relacji. Dorosły musi być przy tym obecny i empatyczny, a jednocześnie neutralny. Wspierać u naszego dziecka poczucie własnej wartości, ponieważ to dziecko, które lubi siebie, zna swoje mocne strony, czuje się bezwarunkowo kochane i akceptowane ma zasoby do tego, aby wspierać i akceptować inne dzieci. Kiedy nasze dziecko doświadcza w budowaniu relacji z nami i innymi ważnymi dorosłymi osobami szacunku, życzliwości, to i na tych fundamentach będzie budować relacje z rówieśnikami. W szkole dziecko zawsze dokucza z jakiegoś powodu. Zamiast wpadać w przerażenie i złość lub z niedowierzeniem mówić „jak to się mogło stać, przecież tak się staramy”, warto zastanowić się i zadać sobie a potem dziecku pytania: co mu to daje, czego mu brakuje, jakiego powodu to robi? Nie pomaga pytanie „dlaczego?”, w którym wymagamy, aby dziecko wyjaśniło nam powody swojego zachowania. Nasza pociecha często po prostu nie wie, dlaczego to robi. Oczywiście jako rodzice mamy prawo być rozczarowani, a mamy nawet prawo o tym mówić, ale nadal powinniśmy pokazać dziecku, że jesteśmy przy nim i że wspólnie znajdziemy rozwiązanie. Źródła: dostęp dostęp Katarzyna Mitschke. Kiedy szkoła jest problemem. Wydawnictwo Natuli. Szczecin 2019. Marzena Jasińska Trener, dyplomowany coach, doradca rodzinny. Od lat wspiera rodziców w konsultacjach indywidualnych oraz warsztatach psychoedukacyjnych. Swoją pracę opiera na filozofii Jespera Juula, założeniach Rodzicielstwa Bliskości oraz Porozumienia Bez Przemocy. Specjalizuje się w zakresie neurodydaktyki oraz uczenia się uczniów. Ekspert rozwoju osobistego, komunikacji, negocjacji. W swojej pracy zajmuje się także tematyką mediacji szkolnych, procesów grupowych, zarządzania zmianą w organizacji i zarządzania zespołem. Prywatnie mama dwóch dorosłych synów. Twoje dziecko dorasta, staje się niezależną osobą i szuka sposobu, by to wyrazić. Okres dojrzewania nastolatka to trudny czas dla rodziny. Dziecko się buntuje, jest bardziej drażliwe, ma zmienne nastroje. Ten trudny czas dojrzewania można przetrwać, trzeba tylko wiedzieć jak. Córka warczy na mnie podczas każdej rozmowy albo z krzykiem ucieka, trzaskając drzwiami. Nigdy nie sprawiała problemów, ale teraz bywa nieznośna - skarży się mama 13-letniej Emilki. To typowe objawy buntu nastolatka. Ich nasilenie zależy od temperamentu dziecka i od naszego z nim kontaktu. Co się z dzieckiem dzieje? Po prostu wchodzi w okres dojrzewania. W jego życiu następuje wiele zmian. Zmienia się wygląd - upodabnia się do dorosłego - zmienia się też jego psychika. Bunt nastolatka To okres intensywnego wzrostu i przemian w organizmie. Hormony "buzują", wpływając na zmienność nastrojów i większą drażliwość. Poza tym dorastające dziecko chciałoby mieć więcej wolności i zaufania. Chce być poważnie traktowane. Tymczasem my, rodzice, coraz więcej od niego wymagamy, stosujemy coraz więcej zakazów i obciążamy je nowymi obowiązkami. Dlatego rodzi się bunt. Będzie przybierał na sile, jeśli nie okażemy dziecku zrozumienia. Nastoletnie dziecko czuje swoją odrębność i chce ją zaznaczyć. Zaczyna od tego, co najłatwiejsze. Odmienny ubiór, fryzura na irokeza, kolczyk w nosie, tatuaż, mroczny wystrój pokoju itp. mają podkreślić jego indywidualność, zakomunikować oddzielenie się od rodziców. Wyglądem i zachowaniem nastolatek krzyczy: "Hej, staję się dorosły, mam swoje zdanie, swoje potrzeby i problemy. W moim życiu dzieje się tak wiele, trudno mi sobie z tym wszystkim poradzić...". Nie podnoś głosu. Twój krzyk to dla dziecka sygnał, że mu nie pomożesz. Najpierw wysłuchaj. Pozwól mu przedstawić swój punkt widzenia. Nie przerywaj komentarzami. Zadawaj pytania. Jeśli widzisz, że dziecko ma problem z odpowiedzią, nie nalegaj. Może za kilka minut będzie gotowe ci odpowiedzieć. Naciskając, tylko je zniechęcisz. Nie musisz się zgadzać z tym, co nastolatek mówi, ani pegać wszystkim jego prośbom i naciskom. Nie pozwól, by tobą manippował. Ale pamiętaj o argumentach. Unikaj słów: "Zabraniam ci i koniec". Rozmawiaj spokojnie. "Rozumiem cię, ale...", "Podobają mi się twoje argumenty, jednak mnie nie przekonałeś, wrócimy do tej rozmowy za rok". Jeśli czegoś dziecku zabraniasz, uzasadnij dlaczego. Przyznaj: "Martwię się o ciebie. Nie chce cię puścić na ten koncert, bo nie jestem w stanie zapobiec temu, co może cię tam spotkać". Dziecko poczuje, że się o nie troszczysz. Może zaproponuj, że je na ten koncert zawieziesz i odbierzesz. Zadziw trochę swoje dziecko, zaskocz. Potraktuj problem z humorem. Rozładuj napięcie, niech dziecko wie, że ma fajnego rodzica. Nie mów: "Ja w twoim wieku, to...", ani "Mnie było gorzej, ty masz wszystko" - to na nic. Lepiej zabierz dziecko na zakupy, pokaż, ile coś kosztuje i jak długo trzeba na to pracować. Nie wygłaszaj wykładów ani nie zwracaj się jak do malucha. Traktuj dziecko jak partnera. Tłumacz w sposób prosty, zrozumiały Rozsądne ustalanie granic To "przepoczwarzenie" się w niezależną jednostkę jest naturalnym etapem rozwoju. Jeśli rodzice to rozumieją, łatwiej będzie im i ich dziecku przejść przez ten trudny czas. Bunt zaczyna się wcześnie, ale między 10. a 18. rokiem życia dziecka rodzice mają jeszcze czas na to, by wychować je na odpowiedzialnego dorosłego człowieka. Trzeba więc tak ustalać granice wolności, by mieć możliwość je poszerzać. Jeśli w tym roku nie pozwolimy na np. samodzielny wyjazd z kolegami, możemy to zrobić za rok albo dwa. Ale wytłumaczmy dziecku, dlaczego tak postępujemy. Bywa, że rodzice młodszym dzieciom pozwalają na więcej niż starszym. 10-latka bawi się z chłopcami, ale gdy kończy 14 lat rodzice nagle zauważają, że staje się kobietą, i zabraniają jej biegania z kolegami. Myśli wtedy: "Jak to, dwa lata temu mogłam, a teraz, gdy jestem starsza, nie? Na imprezie dwa domy dalej mogłam być do godz. 22, a teraz mam wrócić o 21?". Nie wolno odbierać raz danych praw. Trzeba je dawkować! Udział ojca w wychowaniu nastolatka Zwykle to matka więcej czasu poświęca wychowaniu dzieci niż ojciec. Tymczasem nastolatek potrzebuje wsparcia obojga rodziców. Zwłaszcza w sytuacji konfliktowej, np. po kłótni z mamą, niezwykle cenny będzie głos ojca - nawet wtedy, gdy na co dzień nie jest on obecny w życiu dziecka. Tata może zabrać dziecko do kina, poprosić o pomoc przy naprawie samochodu, wysłuchać, opowiedzieć coś o sobie, pozwolić dziecku zadawać pytania, cierpliwie tłumaczyć. Niech opowie, jak widzi sytuację, i spróbuje podpowiedzieć rozwiązanie. Nastolatek poczuje, że ma dwoje rodziców, którzy interesują się jego sprawami. 1. Nie bagatelizuj i nie ośmieszaj gustu, sympatii i potrzeb nastolatka. Co z tego, że chodzi w porwanych dżinsach? Co z tego, że słucha muzyki, która ci się nie podoba? Przypomnijmy sobie, jak ty się w tym wieku ubieralłaś, jakiej muzyki słuchalłaś, jak ozdabiałaś swój pokój. 2. Unikaj bezwzględnych zakazów i nakazów. "Nie, bo nie i już". Nie dziwmy się, że dziecko nie będzie się do nich stosować. Wszystko, co robimy na siłę, rodzi bunt, także u dorosłego. 3. Nie trzymaj dziecka pod kloszem, żeby ochronić je przed złem tego świata. Nastolatek musi poznać reguły dorosłego świata. Masz mu o nich opowiedzieć i pomóc, żeby pierwsze doświadczenia w tym świecie nie stały się dla niego traumatycznym przeżyciem. 4. Odbieranie dziecku przyjemności. Stop! Trochę zrozumienia. Przecież my też ich potrzebujemy, a cóż dopiero zestresowany nastolatek. 5. Przerzucanie naszych niespełnionych marzeń i planów na dziecko. Nie wysyłaj nastolatka na kurs dla płetwonurków (jeśli tego nie lubi) dlatego, że tobie nie było to dane. Wsłuchaj się w jego potrzeby, pozwól mieć własne pasje. Szacunek i zaufanie do nastolatka Przyczyną wielu spięć są sytuacje, w których rodzice chcą totalnie kontrolować dziecko i nie ufają mu. Nie oznacza to, że należy mu na wszystko pozwalać, ale gdy dziecko chce zrobić imprezę w domu, określmy jasno warunki np. że goście będą do 21 i nie będzie alkoholu. Okażmy dziecku zaufanie. Jeśli mu nie zaufamy, nie będzie czuć się odpowiedzialne. Wychowanie nie polega na trzymaniu latorośli pod kloszem i zmuszaniu do kopiowania naszych zachowań. Egzekwujmy, by w jego pokoju było czysto, ale nie ingerujmy już w to, jak ma ustawione książki (np. w stos, a nie na półkach). Nie podobają nam się plakaty na ścianach czy muzyka, której słucha? Trudno, to jego świat, jego styl! Nastolatka należy traktować poważnie. Ale nie oznacza to, że mamy np. zrzucać na niego ciężar opieki nad młodszym rodzeństwem, ani wymagać decyzji jak od dorosłego. Dopuszczenie głosu nastolatka w sprawach rodzinnych (gdzie pojechać na wakacje, jakie meble kupić itd.) to dobry sposób na pokazanie, że się z nim liczymy. W zaufaniu jest wielka siła zobowiązująca do odpowiedzialności. Postępując mądrze, mamy szansę na stworzenie silnych, autentycznych więzi, które zaowocują w przyszłości. Jeśli nie radzisz sobie z nastolatkiem, możesz szukać pomocy: U psychologa w poradni rodzinnej. W Stowarzyszeniu OPTA, Warszawa, tel. 0-22 424 09 89,0-22 622 52 52. U psychologów w telefonach zaufania. Jeśli akurat nie zajmują się tymi problemami, skierują do odpowiedniego ośrodka na miejscu. W poradnikach dla rodziców nastolatków. Podajemy kilka propozycji: Michael J. Bradley - Tak, twój nastolatek jest szalony!, Adele Faber, Elanie Mazlish - Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały. Jak słuchać, żeby z nami rozmawiały, Elizabeth Fenwick, dr Tony Smith - Dojrzewanie. Praktyczny poradnik dla nastolatków i ich rodziców. Sztuka rozmawiania z nastolatkiem - Najtrudniej dogadać się z własnym dzieckiem - narzekają rodzice nastolatków. I choć największymi błędami w tym okresie są błędy komunikacyjne, nie wolno się poddawać, tylko nieustannie podejmować dialog. Trudno jest bowiem nawiązać kontakt, gdy już się do siebie wcale nie odzywamy. Dla nastolatka ważna jest rozmowa z dorosłym, bo sam wtedy czuje się bardziej dorosły. Jeśli widzimy, że córka ma problemy z chłopakiem, rozmowa z dorosłą kobietą (matką, ciotką) jest dobrym rozwiązaniem. Trochę zwierzeń, trochę żartu w atmosferze babskiej solidarności podziała wspierająco. Nastolatka poczuje się rozumiana. Nie ma jednego uniwersalnego modelu, który da się zastosować w rozmowie z każdym nastolatkiem, ani sprawdzonych trików. Naasze dzieci są indywidualnościami. Są jednak zasady, o których warto pamiętać podczas rozmowy. Dlaczego dzieci są agresywne? Skąd się biorą tego typu zachowania? Psycholog Małgorzata Rajchert-Lewandowska temat dziecięcej agresji omawiała bardzo szeroko w audycji Michała Poklękowskiego Drogowskazy na antenie Eski Rock: Grażyna Grudzińska | Konsultacja: Piotr Mosak, psycholog