BUDAPESZT Rejs statkiem po Dunaju 26 06 2011 r Cz II. BUDAPESZT Rejs statkiem po Dunaju 26 06 2011 r Cz II
Obowiązkowe opłaty serwisowe: od 12l. € 12/noc, 2-11l. € 6/noc, do 2l. € 0 REJSY TRANSATLANTYCKIE: Malaga,Funchal,Santa Cruz de Tenerife,Philipsburg,Road Town,San Juan,San Juan,Miami MSC MAGNIFICA
Provided to YouTube by Independent DigitalRejs Statkiem · Dźwięki Hang Drum · APPodróż z Hang Drum℗ 2022 N-A RecordsAuto-generated by YouTube.
685 views, 10 likes, 2 loves, 6 comments, 3 shares, Facebook Watch Videos from Adventure & Cruises - Tanierejsowanie.pl: Czy wiesz, że 1. Na statku Queen Mary 2 jest planetarium.
A miało być nurkowanie na rafie z delfinami :-(Mój kanał: http://www.youtube.com/user/reeporteerFacebook: http://www.facebook.com/PromocjaNaDzisTwitter: http
The RMS Queen Mary, built during the height of transatlantic ocean travel, sailed more than a million miles and transported over 2 million guests over a career spanning 30 years. Built by Cunard as a the bigger and more powerful of two ships, the luxury liners and sometimes cruise ships, the Queen Mary and the Queen Elizabeth reigned as a pair
On Thursday, February 23, 2006 the two Queens met in a historic event. A Royal Rendezvous. At noon QM2 arrived at Long Beach through the Queen’s Gate and at 12:30 p.m. each ship sounded a whistle to greet and salute the other. This is the one and only meeting of the two Queen Mary’s.
In the second world war, the Queen Mary was converted and repainted grey, she was given the nickname ‘Grey Ghost’. The Queen Mary and her sister the Queen Elizabeth became the fastest troopships in the war and could carry up to 16,000 troops per voyage. The Queen Mary was only built to accommodate a little over 2000 passengers!
Łóżko typu queen size lub dwa łóżka pojedyncze Część wypoczynkowa z sofą i fotelem Telewizor, radio, telefon Toaletka Łazienka z oknem, wanną, kabiną prysznicową i 2 umywalkami Suszarka do włosów Szlafroki Sejf Całodobowy Room Service Szampan na powitanie Kwiaty w apartamencie Kategorie 1, 2 (pokłady 5-6) 3 (pokład 7)
The Kings Court is the Queen Mary 2’s buffet style restaurant located on Deck 7. There is a lot to offer in the Kings Court and it was a little confusing at first, so this post is dedicated to the King’s Court along with the other two dining venues on Deck 7: Carinthia Lounge and Chef’s Galley.
UIdIDu. Terminy i cenyHarmonogram rejsuKabinyLiniaStatekOpinie o statkuGaleria Cena zawierazakwaterowanie w 2-os. kabinie wybranej kategorii serwis bagażowy podczas wejścia i zejścia ze statku serwis kabinowy wszystkie posiłki (3 główne posiłki, przekąski, całodobowy bufet, śniadanie z możliwością podania do kabiny) korzystanie ze wszystkich urządzeń sportowo – rekreacyjnych znajdujących się na pokładzie statku (baseny, jacuzzi, boiska sportowe) udział we wszystkich imprezach organizowanych na statku (teatr, kino, bale, dyskoteki, kursy tańca, wykłady specjalistów oraz guest speakerów z różnych dziedzin nauk) opłaty portoweCena nie zawieradojazdu do/z portu rozpoczęcia i zakończenia rejsu transferów (lotnisko/port/hotel...) ewentualnych dodatkowych noclegów przed rejsem lub po rejsie kosztu wycieczek fakultatywnych (kupowanych na statku) napojów gazowanych, alkoholowych, wody mineralnej wydatków osobistych (fryzjer, pralnia, fotograf, internet, telefon...) opłaty Hotel and Dining charge dla obsługi na statku (14 USD/os./dzień - kabiny Britannia, 16 USD/os./dzień - kabiny Princess & Grills) ubezpieczenia turystycznego kosztu wymaganych wiz 8 dni Morze Śródziemne - Barcelona - Queen Elizabeth Barcelona, Cannes, Livorno, Ajaccio (Korsyka), Walencja, Barcelona 1150 €* 870 €* 26 wrzesień 2022 24% taniej *Cena za osobę w 2-os. kabinie wewnętrznej 8 dni Morze Śródziemne - Barcelona - Queen Elizabeth Barcelona, Villefranche, Civitavecchia (Rzym), Neapol, Palma de Mallorca, Barcelona 1200 €* 399 €* 19 wrzesień 2022 67% taniej *Cena za osobę w 2-os. kabinie wewnętrznej 8 dni Morze Śródziemne - Barcelona - Queen Elizabeth Barcelona, Toulon, Genua, Civitavecchia (Rzym), Palma de Mallorca, Barcelona 399 €* 399 €* 3 październik 2022 *Cena za osobę w 2-os. kabinie wewnętrznej
Nr produktu: 558746 Nr producenta: 05808 EAN: 4009803058085 Wyjątkowy statek pasażerski. Z masą 150 000 ton brutto statek Queen Mary 2 linii Cunard jest największym, najdłuższym (345 m), najwyższym (72 m, wyższy niż Statua Wolności) oraz najbardziej ekskluzywnym statkiem pasażerskim, jaki powstał. Na 14 luksu… Nr produktu: 558746 Nr producenta: 05808 EAN: 4009803058085 Wyjątkowy statek pasażerski. Z masą 150 000 ton brutto statek Queen Mary 2 linii Cunard jest największym, najdłuższym (345 m), najwyższym (72 m, wyższy niż Statua Wolności) oraz najbardziej ekskluzywnym statkiem pasażerskim, jaki powstał. Na 14 luksu… Model statku do sklejania Wyjątkowy statek pasażerski. Z masą 150 000 ton brutto statek Queen Mary 2 linii Cunard jest największym, najdłuższym (345 m), najwyższym (72 m, wyższy niż Statua Wolności) oraz najbardziej ekskluzywnym statkiem pasażerskim, jaki powstał. Na 14 luksusowych pokładach pasażerskich mieści się do 2620 miejsc dla pasażerów, dodatkowo dochodzi załoga licząca 1253 osób. Długi i elegancki kadłub oraz wydajny napęd (maks. 29 kN) skonstruowany specjalnie do rejsów transatlantyckich; z Europy (Southampton, Anglia) do Ameryki Północnej (Nowy Jork) w ciągu 6 dni. Pomysł na projekt Queen Mary 2 powstał w maju 1998 roku, po dwóch latach w listopadzie 2000 roku zlecenie otrzymała francuska stocznia, a przekazanie do linii Cunard miało miejsce 22 grudnia 2003 roku. Dopiero po spędzeniu zimy na Karaibach w kwietniu 2004 roku statek rozpoczął regularnie rejsy transatlantyckie. Queen Mary 2 kontynuuje tradycję wielkich wypraw na Atlantyk Północny i przyczynia się dzięki temu do dalszego istnienia ery wypraw na Ocean. Cechy szczególne Zestaw modelarski doskonale odzwierciedlający detale Charakterystyka Kadłub z licznymi detalami 4 gondole silnika ze śrubami Główny pokład szczegółowo odwzorowany Baseny z drobnymi szczegółami, do wyboru z kalkomanią Szczegółowa nadbudówka Komin z uwzględnieniem szczegółów 8 łodzi wycieczkowych, 14 łodzi ratunkowych, 2 małe ścigacze Pokład przedni z 2 żurawiami do ładowania Stojak ekspozycyjny Zakres dostawy Zestaw Instrukcja Dodatkowe informacje Uwaga! Zestaw nie zawiera kleju i farb do malowania modelu! Elementy te należy zakupić oddzielnie. Opinie użytkowników Produkty podobne Inspiracje dla Ciebie Poradniki Testy i recenzje
Wpis jest kolejną częścią opowiadania. Jeśli czytelnik nie zna poprzednich, zapraszam uprzednio do przeczytania części: pierwszej, drugiej i trzeciej Mój pierwszy pełny dzień na pokładzie przypadł na poniedziałek, 15 kwietnia 2019. Płynęliśmy na zachód od wybrzeży Anglii, przed nami był tylko ocean. Statek zostawiał po sobie kilwater, czyli piękny ślad w postaci morskiej piany… Dzień rozpoczął się od śniadania w Sali jadalnej Britannia. Poranki na statku wyglądają nieformalnie, na luzie. Do jadalni można przyjść nawet w jeansach i tenisówkach, co absolutnie nikogo nie dziwi. Tak więc, rano, udałem się na pierwszy posiłek. I tu niespodzianka. Stolik, do którego jest się przypisanym, funkcjonuje jedynie w ramach kolacji. Pozostałe posiłki, czyli śniadanie i lunch, jada się będąc usadzanym losowo przez kierownika Sali i zaprowadzonym przez kelnera. Można wtedy zażyczyć sobie stolik dwuosobowy, ale na takie należy czasami chwilę poczekać. W pierwszej chwili nie przypadło mi do gustu dosiadanie się do nieznajomych osób, ale już po chwili okazało się, że jest to genialna sprawa. Dlaczego? Bo dzięki temu poznaje się wielu współpasażerów! Można więc w ten sposób zbudować swoje grono znajomych na czas rejsu, bądź je poszerzyć. I tak, poznawałem ciekawych ludzi z całego świata w ciągu kolejnego tygodnia. Pamiętam pana z Japonii, który pięknie tańczył ze swoją żoną w przeddzień w Sali Balowej, przypadek sprawił, że jedliśmy razem lunch przy wspólnym stole. Pochwaliłem jego taniec i byłem jednocześnie ogromnie zaskoczony, gdy powiedział mi, że ma 80 lat i że taniec to całe jego życie. Pamiętam też panią ze Stanów Zjednoczonych, która – jak się później okazało – jest znaną amerykańską prawniczką i telewizyjną celebrytką, o czym nie miałem wówczas pojęcia. Uwagi na temat rejsu wymieniałem i z Australijczykiem, dla którego był to również pierwszy pobyt na Queen Mary 2. Miło czas spędziłem także z pewną Angielką hinduskiego pochodzenia, z którą potem zwiedzaliśmy kuchnie na statku, wspominam też irlandzkie małżeństwo, które poznało mnie z prawdopodobnie jedyną polską pasażerką (Pani Barbaro – jeśli Pani to czyta – przesyłam serdeczne pozdrowienia 😊). Tak więc, gdyby ktoś z czytelników kiedyś miał okazję podróżować na statku Cunarda, radzę nie odmawiać opcji dzielenia stołu z innymi. Warto też dodać, że są to najczęściej osoby o dużym poziomie kultury osobistej. I tak, również w tej konwencji poznałem człowieka, starszego, który jako dziecko podróżował na Britannicu (III) z White Star Line w latach trzydziestych a następnie na poprzedniej Queen Mary! Britannic, trzeci statek w historii White Star Line noszący to imię, i jednocześnie ostatni w historii statek służący w barwach kompanii, pływał do roku 1960. Queen Mary – do 1967. MV Britannic, ostatni statek White Star Line Queen Mary Wspomniany towarzysz opowiadał o tym, że Britannic, w przeciwieństwie do bardzo stabilnej Queen Mary 2, bardzo mocno kiwał się na falach, gdy bezustannie w jednym oknie widać było gołe niebo, a w oknie naprzeciwko – wyłącznie ocean. Wspomniał także o sznurach, rozpiętych między pomieszczeniami i schodami, które pomagały pasażerom trzymać się swojej drogi. Queen Mary 2 jest zaprojektowana w taki sposób, ze ma specjalne stabilizatory i doskonale radzi sobie z pokonywaniem fal Atlantyku. Jeden dzień w trakcie mojego rejsu był sztormowy. Wówczas, mimo stabilizatorów, było się jak w środku kołysanki. W niektórych pomieszczeniach, rytmicznie skrzypiały boazerie. Pamiętam drżenie poręczy i subtelnie dzwoniące kieliszki, oparte o siebie na stołach w jadalni. Za oknami – wzburzone fale. Magiczne wspomnienie… Skoro jesteśmy przy tematach jadalni, nie sposób nie wspomnieć o jedzeniu. Jak wspomniałem w poprzednim wpisie, można jadać w różnych miejscach na statku, o bardzo różnych godzinach, jednak to właśnie Britannia Restaurant, czyli oficjalny salon jadalny, jest najlepszym miejscem na śniadanie, lunch i kolację. Wspomnianym wcześniej walorem jest poznawanie nowych osób, ale nie sposób nie wspomnieć o jakości jedzenia, która jest absolutnie doskonała. Przy każdym posiłku wybieramy dania z menu. Menu zawiera bardzo szeroki wachlarz potraw, z których każdy znajdzie coś dla siebie. Dla mnie hitem podróży były jajka po benedyktyńsku na śniadania, fantastyczne owocowe przystawki i desery, zaś w zakresie menu kolacyjnego – jagnięcina, nawiązująca do menu z Titanica, czy homar (którego zamówiłem w ramach eksperymentu i okazał się niezwykle smaczny). Kolacje należy w zasadzie opisywać zupełnie inaczej niż pozostałe posiłki w ciągu dnia, gdyż kolacja bywa Wydarzeniem. Nie jestem fanem fotografowania jedzenia, ale nie sposób było nie docenić estetyki jego podania. Poniżej, przykładowe dania serwowane na kolacji, po kolei: przystawka, danie główne, deser i coś w ramach grzechu po deserze 😉 Wyjaśnię, że trzecie zdjęcie w kolejności przedstawia deser, którym jest mus owocowy podany z zatopioną w nim brzoskwinią, a biała półkolista miseczka wykonana jest z cienkiej białej czekolady, podanej na podpieczonym plastrze ananasa. Czas, bym omówił kwestię dress code na statku. Jak wspomniałem wcześniej, większą część dnia można poruszać się po przestrzeniach statku nieformalnie, najzwyklej jak chodzimy na co dzień. Mile widziana jest oczywiście koszula czy marynarka, ale nie jest to obowiązek. W zasadzie co drugi wieczór na statku jest formalny. Słowo „formalny” oznacza, że panowie mają być w smokingu i pod muszką, a panie w odpowiednich wieczorowych kreacjach. Dopuszczalny jest również krawat, ale raczej większość panów rezygnuje z niego na rzecz muchy. Paradoksalne jest przede wszystkim to, że współcześnie należy o tym pasażerom przypominać, a jeszcze kilkadziesiąt lat temu było to OCZYWISTE. Dodam, że w takich okolicznościach osoba nie stosująca się do reguł nie będzie w pełni mile widziana. Jeśli komuś to nie odpowiada, może udać się do innej części statku, gdzie spędzi czas nieformalnie, ale też nie da się ukryć, że dla wielu osób jest to wspaniała okazja do ubrania się w eleganckie stroje. Widać, że zdecydowana większość pasażerów czerpie z tego ogromną frajdę. Pierwszą formalną kolację na statku poprzedziło tradycyjne Captain’s Cocktail Party. To część wieczoru, rodzaj imprezy, wydawanej przez Kapitana dla pasażerów, w trakcie której pasażerowie już w wieczorowych strojach udają się do Sali Balowej. Tam Kapitan przedstawia wszystkich kluczowych oficerów i szefów. Statkiem w trakcie naszego rejsu dowodził Kapitan Aseem Hashmi, który, zanim został dowódcą Queen Mary 2, wcześniej w swojej życiowej karierze był pilotem British Airways! Chyba nie było nigdy takiej sytuacji, by zawodowy pilot samolotu został dowódcą statku Cunarda. Kiedy byłem jeszcze w Southampton, Komodor Warwick – emerytowany dowódca Queen Mary 2 i Queen Elizabeth 2, poprosił mnie, żebym przekazał jego serdeczne pozdrowienia dla Kapitana Hashmi. Skorzystałem z okazji tego wieczoru i dzięki temu, że panowie się przyjaźnią od lat, porozmawiałem z kapitanem, przekazując pozdrowienia, wspominając o naszej grupie pasjonatów Titanica będących na pokładzie. Przywitanie z Kapitanem Queen Mary 2 Razem z Senanem i Kalmanem spiskujemy w Sali Balowej Po Cocktail Party, udaliśmy się na pierwszą formalną kolację. Sala jadalna wyglądała pięknie. Kwiaty na stołach, elegancka zastawa, nienaganni kelnerzy oraz przede wszystkim dress code – wszystko to czyniło ten czas niczym z filmu czy bajki. Oczywiście, znów przy muzyce na żywo, którą w Sali Jadalnej wykonywało trio smyczkowe na przemian z harfistką, w zależności od dnia. Po kolacji pasażerowie udali się ponownie do Sali Balowej, na bal nazwany „Black and White”. Istotnie, kolor czarny i biały dominowały w strojach tanecznych, przy standardach granych przez muzyków. Za sala balową znajdował się night club, nazywany G32. To rodzaj „standardowego” klubu ze współczesną muzyką rozrywkową. Nazwa klubu bierze się zapewne z numerów pokładów drugiego i trzeciego, w jakich mieści się jego przestrzeń. W nim można było zaznać odmiany, jeśli komuś jej brakowało. Gdy pasażerowie rozchodzili się do swoich kabin wieczorną porą, ja kontynuowałem swoje wędrówki po statku. Bywało, że w niektórych miejscach nie było kompletnie nikogo. Wyludnione puste sale i korytarze niczym na statku widmo. Niezapomnianą aurę miał pusty pokład spacerowy nocą… Nasz pierwszy, pełny dzień na pokładzie, 15 kwietnia 2019 był jednocześnie 107 rocznicą zatonięcia Titanica. Informowano o tym pasażerów statku, w trakcie podawania wiadomości przez wewnętrzną sieć telewizyjną. Nasz rejs dopiero się rozpoczynał, tak więc do miejsca zatonięcia Titanica było jeszcze daleko… Ciąg dalszy nastąpi.
Kontynuując wcześniejszy wpis o tym, co poprzedziło moją przygodę na Queen Mary 2, dziś dzielę się kolejną częścią wspomnień z pięknych kwietniowych dni 2019. Pamiętam chwilę, kiedy jeszcze w terminalu, ale tuż po kontroli bezpieczeństwa, został mi do pokonania jedynie trap, prowadzący do wejścia na statek. Kiedy przechodziłem przez niego, zatrzymałem się w połowie. Zdałem sobie sprawę, że to ostatni moment, kiedy jestem poza statkiem. Rzuciłem okiem na jego imponujące burty i historyczne portowe nabrzeże. Miejsce, gdzie przeszłość spotyka się z przyszłością. Zrobiłem zdjęcie, zapominając w tamtej chwili o bardzo podobnym, zrobionym na Titanicu. Przypomniałem sobie o tym dopiero pisząc ten wpis. Skierowałem głowę ku górze, na napis „To the ship” i ruszyłem trapem dalej. Na jego końcu – ostatnia kontrola dokumentów, czerwony dywan z napisem „Welcome to Queen Mary 2” i magiczna chwila przekroczenia wejścia na statek… Po powitaniu, zrobiłem krok dalej. Byłem w recepcji statku, w tzw. Grand Lobby, reprezentacyjnym pomieszczeniu wysokim na kilka pokładów. Od razu rzuciły mi się w oczy wykładziny w stylu Art Deco, specjalnie zaprojektowane na Queen Mary 2, nawiązujące do wystroju pierwszej Queen Mary z lat trzydziestych. Takich smaczków z wystroju wnętrz na statku było, jak się okazało później, bardzo wiele. Rozglądając się wokół, skierowałem się w stronę wind. Windą udałem się na pokład piąty, idąc następnie przez długi korytarz w stronę dziobu, by odnaleźć swoją kabinę. Jak Czytelnik przypatrzy się uważnie na poniższe zdjęcie, dostrzeże na końcu długiego korytarza ludzką postać. Skala jest niesamowita. Warto też zwrócić uwagę ponownie na specjalnie zaprojektowane wykładziny w stylu Art Deco oraz drewniane panele na wysoki połysk przy drzwiach kabin. W końcu dotarłem do miejsca. Walizki, które zostawiłem przy wejściu na terminal, były już przy kabinie. Gdy otworzyłem jej drzwi, moim oczom ukazał się całkiem miły widok. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu, na stoliku stał kubeł lodu a w nim butelka szampana i kieliszek, z adnotacją od Cunarda. W ten sposób każdy pasażer może rozpocząć swój pobyt na statku. Szampana postanowiłem zachować na inny wieczór. W kabinie było wszystko, czego potrzeba. Bardzo wygodne łóżko, stonowany wystrój, zgrabne biurko, czajnik, szklanki, napoje, lodówka, suszarka do włosów, sejf, szlafrok i klapki, a w łazience, poza zestawem kosmetyków – nawet patyczki do uszu. Wszystko to bardzo ergonomicznie ułożone, na zgrabnej, niewielkiej przestrzeni. Kabina, jaką wybrałem, miała duże okno, gdyż zależało mi na tym, żeby mieć dzienne światło. Kabiny wewnętrzne ze względów oczywistych go nie mają, zaś kabina z balkonem wydawała mi się nonsensem, z uwagi na spory wiatr na Altantyku. Wiedziałem też, że nie będę w kabinie spędzać dużo czasu i zawsze mogę się udać na pokład spacerowy, jeśli będzie mi brakowało powietrza i szumu fal. W kabinie znajdował się telewizor, na którym wyświetlane były niezbędne komunikaty, pozycja statku na mapie, prędkość oraz inne ciekawostki. Według komunikatu, musiałem jak najszybciej opuścić kabinę i sprawnie ubrać kamizelkę ratunkową… … by udać się do Carinthia Lounge, sali, w której przeprowadzano trening z zakresu bezpieczeństwa dla pasażerów. Wyglądało to dość oryginalnie, gdyż wszyscy pasażerowie, lekko stłoczeni w stylowym pomieszczeniu z białym fortepianem, mieli kamizelki na sobie. Wśród pasażerów dostrzegłem przypadkiem bardzo szczególną osobę. O tej ciekawej postaci, związanej z Titanikiem, opowiem nieco później 😊 Gdy szkolenie dobiegło końca, zostawiłem kamizelkę w kabinie i udałem się na pokład spacerowy, aby wstępnie poznać układ pomieszczeń statku i przede wszystkim, spojrzeć na Southampton i doki. Statek robił ogromne wrażenie. W końcu ma 345 metrów długości. Warto wspomnieć, że Titanic miał prawie 270. Próbowałem oszacować wizualnie skalę Titanica, patrząc z pokładów na stanowisko 44, w którym niegdyś stał. I zrozumiałem wtedy, jak niewielki był w porównaniu do Queen Mary 2. Gdy stałem na pokładzie rufowym, jeden z moich kolegów powiedział mi, że to poziom najwyższego pokładu spacerowego Titanica. Aby lepiej to zrozumieć, wystarczy spojrzeć na poniższą grafikę, będącą porównaniem obu jednostek. Gdy spojrzałem na panoramę miasta, dostrzegłem wśród budynków wspomniany wcześniej South Western Hotel, budynek, w którym niektórzy pasażerowie Titanica spędzili czas przed rejsem. Oczywiście, sama panorama zmieniła się ogromnie w ciągu tych ponad stu lat, ale nadal, porównując ze starymi zdjęciami, można zobaczyć wiele tych samych elementów krajobrazu. Zbliżała się godzina 17:00, czyli czas wypłynięcia z portu. Choć Queen Mary 2 może opuścić dok bez holowników, w Southampton używa się ich zwyczajowo. Skierowałem się w stronę dziobu, by je zobaczyć. Okazało się, ze widać także inny mały statek nieopodal, na pokładzie którego byli ci delegaci British Titanic Society, którzy nie wyruszyli w rejs, ale którzy chcieli zobaczyć jak odpływamy. Machaliśmy sobie z daleka, choć nie wiadomo było dokładnie kto jest kim. W ten sposób powstały nagrania i zdjęcia z tej chwili, z obu perspektyw. Podzielę się nimi w odpowiednim czasie, kiedy zdołam przygotować relację filmową z całej podróży. Na razie jednak pozostają nam zdjęcia 😊 W kilkanaście minut po 17:00, statek subtelnie odsunął się od nabrzeża portu. Tak bardzo przypominało to słynną chwilę sprzed 107 lat. Kiedy wypływaliśmy z doku, mijaliśmy kolejne, znane pasjonatom Titanica, miejsce. Gdy 10 kwietnia 1912 roku Titanic opuszczał dok, siłą swojego ruchu w wodzie zerwał z lin stojący przy nabrzeżu inny statek „New York”, który niebezpiecznie i bezwładnie zbliżył się do zatrzymującego się awaryjnie Titanica. Zaledwie kilkadziesiąt centymetrów zabrakło do kolizji. To właśnie w rejonie tego cypla przy nabrzeżu po lewej stronie, które to widzimy na poniższym zdjęciu, miało miejsce to zdarzenie. Patrzyłem na to miejsce cały czas, gdy zmieniało się nasze położenie przy wychodzeniu z doku, wyobrażając sobie scenę sprzed 107 lat. Podobny moment – gdy Titanic opuszczał ten sam dok, uwiecznił na jednym ze swoich obrazów wybitny malarz marynista, historyk Titanica, Ken Marschall. Pożegnanie Queen Mary 2, w obiektywnie kolegi, wyglądało nieomalże identycznie… Wtedy ze wspomnianego małego statku, wykonano jedno z ostatnich zdjęć Queen Mary 2, jak wyżej, oddalającego się z Southampton. Być może Czytelnik dostrzeże, że na rufie ktoś, w ramach żartu, trzyma irlandzką flagę… … to nikt inny jak jeden z moich dowcipnych współtowarzyszy rejsu, Senan Molony – znany wielu osobom jako autor jednej z najbardziej głośnych teorii spiskowych związanych z zatonięciem Titanica (teorii pożaru i związanej z nim smugi na kadłubie). Następnie, kierowaliśmy się cieśniną Solent. To w jej wodach znaleziono filiżankę z serwisu 3 klasy White Star Line, wyrzuconą z pokładu liniowca ponad sto lat temu, o której pisałem niegdyś na blogu. Słońce nadal pięknie świeciło, a z biegiem kolejnych godzin ląd widoczny był coraz słabiej. Wówczas, po czasie pełnym wrażeń, udałem się na odpoczynek do kabiny. O tym, co wydarzyło się później, wkrótce na blogu!